Bytom      Chorzów      Gliwice      Katowice      Mikołów      Ruda Śląska      Świętochłowice      Tychy      Zabrze    
        
Sobota, 19. sierpnia 2017, Imieniny: Emilii Julinana Konstancji      
Szukaj: w  
     esil.pl dla Ciebie: Sprawdziałaś/eś już dzisiejszy repertuar kin?
Strona gwna: Felietony

» Pamięć niech trwa jak przestroga

Pamięć niech trwa jak przestroga

28-01-2010
 
+ powiksz

27 stycznia 2010 r. to dzień 65 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz Birkenau. Dwa lata temu na cmentarzu parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odsłonięto tablicę poświęconą pamięci chorzowian – ofiar KL Auschwitz. Umieszczono na niej 159 nazwisk.

Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich, inicjator przedsięwzięcia, podjęło się tego zadania ze świadomością, że lista, chociaż została sporządzona w oparciu o dostępne dokumenty, może być niekompletna. Dlatego wystosowano apel do mieszkańców miasta o zgłaszanie nazwisk chorzowskich ofiar Auschwitz, nie uwzględnionych na pierwotnej tablicy. Ideą ChSRO jest sporządzenie możliwie kompletnej listy i upamiętnienie na cmentarnym monumencie wszystkich chorzowian, którzy nie przeżyli obozowej gehenny.

Pierwszym efektem apelu było przygotowanie dodatkowej tablicy, obejmującej sześć nazwisk i odsłoniętej uroczyście przed rokiem. Wkrótce monument uzupełnią trzy kolejne nazwiska. Dane dotyczące czwartej osoby są aktualnie weryfikowane.

– Kiedy przystępowaliśmy do realizacji naszej idei, ustaliliśmy, że za chorzowian uznamy osoby w których dokumentach obozowych Chorzów wpisano jako miejsce urodzenia, bądź ostatnie miejsce zamieszkania przed przewiezieniem do Auschwitz. Nie brakowało jednak osób, które przez lata mieszkały w naszym mieście, jednak ani się tutaj nie urodziły, ani też nie trafiły do obozu wprost z Chorzowa – wyjaśnia Grzegorz Rosengarten, prezes Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich.

Jedną z takich ofiar nazistowskiej fabryki śmierci był Józef Roman Rassek, pracownik plebiscytowy, uczestnik trzech powstań śląskich, urodzony w roku 1881 w Łabędach. Według przekazanej ChSRO relacji jego prawnuka, Rafała Jurowskiego, Józef Rassek większą część swej młodości spędził na terenie obejmującym dziś dzielnicę Chorzów Batory. Tu mieszkali i zmarli jego rodzice, on sam zaś w 1903 roku ożenił się z Franciszką Wawrzyńczyk i to tutaj na świat przyszło sześcioro ich dzieci. W okresie plebiscytowym J. Rassek mieszkał w Knurowie. Prowadził tam objazdowy teatr „Wesołość”, później kabaret „Czarny Kot” stworzony na wzór warszawskiego teatrzyku o tej samej nazwie. W ten sposób po raz pierwszy na Śląsk dotarła nazwa słynnego paryskiego kabaretu artystycznego „Le Chat Noir” założonego w 1881 roku, po którym „Czarne Koty” pojawiały się w całej Europie…

Józef Rassek ze swoimi teatrami objechał w zasadzie cały teren plebiscytowy, często z narażeniem życia. W okresie poplebiscytowym stanął na czele Górnośląskiego Teatru Ludowego, który powstał z połączenia czterech scen (m.in. „Wesołości” i „Czarnego Kota”). Odwiedził szereg polskich miast, w Poznaniu był przez pewien czas kierownikiem artystycznym znanego miejscowego kabaretu „Pawie Pióro”. - Przyjaźnił się z wieloma wybitnymi postaciami ówczesnego Śląska. Do jego przyjaciół należeli Wojciech Korfanty oraz Stanisław Ligoń, z tym ostatnim jak wynika z relacji jego córki współpracował w Radiu Katowice – napisał w biogramie pradziadka Rafał Jurowski.

28 listopada 1940 roku wraz z dziewięcioma innymi osobami Józef Rassek został zaaresztowany w Katowicach oraz przewieziony do obozu KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 6660. Zginął 19 sierpnia 1942 roku, jako oficjalną przyczynę jego śmierci podano tyfus plamisty.

Danuta Bednarek przekazała Chrześcijańskiemu Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich informacje o swoim ojcu. Bernard Wojtacha urodził się 13 sierpnia 1890 roku w Nowych Reptach koło Tarnowskich Gór. Brał udział w I i II Powstaniu Śląskim. Po przyłączeniu Śląska do Polski zamieszkał w Lublińcu gdzie pracował w Urzędzie Skarbowym. W roku 1933 lub 1934 awansowano go i przeniesiono służbowo do Chorzowa, dokąd przeniosła się cała rodzina. - W chwili wybuchu II Wojny Światowej 1 września 1939 roku pracownicy Urzędu Skarbowego zostali wraz z rodzinami i całą urzędową dokumentacją ewakuowani na wschód. Dojechaliśmy aż pod Równo, gdy Armia Radziecka zaczęła zajmować tereny Polski – relacjonuje Danuta Bednarek. - Od tej chwili już każdy musiał radzić sobie sam. Wracaliśmy powoli w stronę Polski i utknęliśmy w Przemyślu, gdzie była granica z Niemcami – kontynuuje. W czerwcu 1940 roku, po otrzymaniu przepustki od władz niemieckich, rodzina specjalnym pociągiem została przewieziona do obozu koło Łodzi skąd, po kwarantannie, zezwolono im na powrót do miejsca zamieszkania. Jednak opuszczone chorzowskie mieszkanie zajęli już Niemcy. Od swojej siostry, u której kątem zamieszkali, Bernard Wojtacha dowiedział się, że poszukuje go Gestapo. Z pomocą dobrych ludzi przedostał się do Krakowa, gdzie ukrywał się już jego brat, Andrzej Wojtacha. Mieszkali u pewnej nieznanej im bliżej rodziny, której członkowie byli komunistami. Po rozpoczęciu wojny niemiecko-rosyjskiej, w czerwcu 1941 roku, do drzwi tej rodziny zapukało Gestapo. Przy okazji zatrzymano także braci Wojtachów. Trafili do różnych obozów koncentracyjnych, obaj nie przeżyli. - W marcu 1942 roku matkę zawiadomiono, że ojciec zmarł na skutek zatrucia krwi. Matka pojechała do Oświęcimia w nadziei zobaczenia jego zwłok, ale zaproponowano jej za 300 marek urnę z prochami – wspomina Danuta Bednarek. Bernard Wojtacha wraz żoną (która zmarła wkrótce po nim, na gruźlicę) przynależał do Związku Powstańców Śląskich, w ich domu odbywały się często spotkania powstańców, na których śpiewano pieśni patriotyczne i rozmawiano o walkach powstańczych. Małżonkowie osierocili troje małoletnich dzieci.

- Przypadające zawsze 27 stycznia obchody rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz są dla nas zawsze wielkim i ważnym wydarzeniem, w które angażujemy się organizacyjnie – mówi Grzegorz Rosengarten, prezes ChSRO. – W tym roku są szczególnie ważne. Mija właśnie 65 lat od wyzwolenia obozu, mamy też świadomość, że jest to jedna z ostatnich okazji do spotkania z coraz mniej liczną grupą byłych więźniów obozu, którym udało się przetrwać. Trudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało kultywowanie pamięci o tej tragicznej historii, gdy zabraknie wśród nas ostatniego żywego świadka tamtych czasów – kontynuuje.

Aby ta pamięć trwała, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich planuje m.in. obszerne opracowanie poświęcone chorzowianom w Auschwitz, ważna dla Stowarzyszenia jest także idea angażowania młodzieży szkolnej w docieranie do wspomnień rodzinnych i relacji byłych więźniów oraz dokumentowanie tak pozyskanych materiałów.

Krzysztof Knas

źródło: Chorzowianin, nr 4 (485) 27 stycznia 2010 r.

Autor:


 

 

 

: esil.pl poleca :
 

lski internetowy poradnik medyczny
lski internetowy poradnik medyczny
 

Prostujemy Obraz lska
 

NASI PARTNERZY

R E K L A M A





Wiadomoci · Imprezy · Katalog firm · Ogoszenia · Przegld prasy · Repertuar kin · Felietony · Galerie · Konkursy

^ do gry · Strona gwna · Kontakt · O nas · Reklama · Nasi Przyjaciele · Katalogi www · Najnowsze · Kanay RSS
Copyrights © 2005-2017 esil.pl
kontakt: info@esil.pl
2017-08-19 00:14:55 0.055907011032104 14



Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies. Korzystajc z naszych serwisw internetowych bez zmiany ustawie przegldarki wyraasz zgod na stosowanie plikw cookies zgodnie z Polityk prywatnoci.Akceptuj, nie pokazuj wicejCzym s pliki "cookies"?