Do zdarzenia doszło na terenie Mysłowic. Sierż. Tomasz Kucek z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Chorzowie był już po służbie, gdy zauważył siedzącego na ławce mężczyznę. Jego stan i zachowanie wskazywały, że może znajdować się w poważnym kryzysie emocjonalnym. Policjant ocenił, że sytuacja może zagrażać jego zdrowiu lub życiu, dlatego powiadomił służby ratunkowe.
Nie odszedł po wykonaniu telefonu
Do czasu przyjazdu pomocy funkcjonariusz pozostał przy mężczyźnie i czuwał nad jego bezpieczeństwem. Zabezpieczył także miejsce zdarzenia, a później przekazał ratownikom medycznym i policjantom informacje potrzebne do dalszych działań.
Mężczyzna trafił pod opiekę specjalistów.
W takich sytuacjach reakcja przypadkowego świadka może przesądzić o tym, czy pomoc nadejdzie na czas. Nie zawsze potrzebne są szczególne umiejętności. Znaczenie może mieć już samo zauważenie niepokojącego zachowania, pozostanie obok i wezwanie odpowiednich służb.
Kryzys nie zawsze widać od razu
Osoby przeżywające trudny moment nie zawsze mówią wprost, że potrzebują pomocy. Czasem sygnałem staje się nietypowe zachowanie, wycofanie albo stan, który wzbudza niepokój osoby znajdującej się w pobliżu. W tym przypadku sierż. Tomasz Kucek nie zignorował swoich obserwacji. Choć nie pełnił wówczas służby, zatrzymał się i zareagował.
Uważność na drugiego człowieka może mieć większe znaczenie, niż początkowo nam się wydaje.
Źródło: Komenda Miejska Policji w Chorzowie













