To nie jest nowa sprawa, a stary problem. Właśnie powróciło bardzo niewygodne pytanie: co stało się z odpadami wywiezionymi kilka lat temu z Mysłowic? Prokuratura Regionalna w Katowicach poinformowała, że podczas oględzin w Wołominie ujawniono zbiorniki typu mauzer o pojemności 1000 litrów, a wstępne ustalenia wskazują, że to odpady pochodzące z likwidowanego w 2021 roku składowiska w Mysłowicach. Na miejscu pobrano próbki do badań chemicznych, a śledczy sprawdzają trasę transportu i dalsze losy ładunku.
Mauzer to potoczna nazwa dużego plastikowego zbiornika osadzonego w metalowej klatce na palecie. Taki zbiornik służy do przewożenia i czasowego magazynowania płynów, często chemikaliów. Więc chodzi o wielkie, przemysłowe pojemniki, z których każdy mieści około tysiąca litrów substancji.
Początek całej historii sięga 2018 roku. Na terenie przy ul. Brzezińskiej w Mysłowicach-Brzezince zaczęły zalegać ogromne ilości niebezpiecznych odpadów poprzemysłowych. Z czasem skala problemu urosła do około 8 tys. ton toksycznych substancji, między innymi rozpuszczalników i odpadów chemicznych. Miejsce szybko dostało nazwę "bomby ekologicznej", bo zagrożenie wisiało nie tylko nad środowiskiem, ale też nad mieszkańcami okolicy.
Przełom przyszedł w 2021 roku, kiedy ruszyła kosztowna operacja usuwania odpadów. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informował wtedy, że przedsięwzięcie obejmie około 8 tys. ton toksycznych odpadów zmagazynowanych przy ul. Brzezińskiej 50. Sama akcja była jedną z głośniejszych tego typu operacji w kraju. Według późniejszych informacji wywóz i uprzątnięcie składowiska pochłonęły około 97 mln zł, a z terenu Brzezinki wyjechało łącznie ponad 8,6 tys. ton odpadów.
Problem zniknął z dzielnicy, więc wszyscy uznali temat za zamknięty. Dzisiejsze ustalenia pokazały jednak coś gorszego, ponieważ część śmieci, zamiast trafić do utylizacji, została po prostu... przewieziona na inne miejsce. Z komunikatu prokuratury wynika, że śledztwo dotyczy składowania, zbierania, przetwarzania, transportowania i unieszkodliwiania odpadów niebezpiecznych w okresie od maja 2021 roku do marca 2022 roku w Mysłowicach i innych miejscowościach w kraju.
Wołomin stał się kolejnym punktem na mapie tej historii. Z perspektywy mieszkańców brzmi to brutalnie: jedno miasto zapłaciło za oczyszczenie terenu, a inne dostało toksyny do magazynowania. Sprawa jest szczególnie kontrowersyjna, gdyż dotyczy zaufania do całego systemu gospodarowania odpadami niebezpiecznymi, zwłaszcza gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze, prywatne firmy i transport.
Na razie kluczowe będą wyniki badań chemicznych i dalsze ustalenia śledczych. Prokuratura zapowiedziała kolejne czynności i apeluje do osób, które mają wiedzę o transferze odpadów z Mysłowic do Wołomina lub innych miejscowości, by zgłaszały się na policję albo do prokuratury.
Źródło: Prokuratura Regionalna w Katowicach









