Ten ruch nie wziął się znikąd. Przez ostatnie lata MOK zmieniał się – krok po kroku, remont po remoncie. Ośrodek odświeżył wnętrza, dopracował wejście, dołożył zadaszenie, a salę widowiskową doposażył tak, żeby hasło "dobrze brzmiało" nie było już uprzejmą opinią, tylko standardem. Wymienił elementy sceny, doświetlił ją i postawił na specjalistyczny sprzęt.
MOK zaczął odzyskiwać przestrzeń dla mieszkańców. W miejscu, w którym kiedyś była kawiarnia „Frayda”, dziś odbywają się zajęcia i spotkania – przestało świecić pustką, a zaczęło żyć rytmem ludzi. W 2025 roku doszła kolejna zmiana: pomieszczenie po bibliotece zamieniło się w kawiarnię, bo kultura najlepiej działa wtedy, gdy da się przy niej po prostu zostać na chwilę.
Dyrektor MOK, Marek Hawel, powiedział: to inwestycje w społeczność i widać to po liczbach. Z oferty ośrodka korzysta około 500 osób tygodniowo. To dzieciaki z energią nie do zatrzymania, młodzież, która szuka swojego języka, i seniorzy, którzy nie chcą siedzieć w domu.
MOK działa siedem dni w tygodniu i codziennie spełnia potrzeby innych. Jedni wybierają taniec, inni instrument, plastykę albo teatr. Ktoś przychodzi na fitness, jogę czy „Zdrowy Kręgosłup”, ktoś inny wpada na zajęcia w stylu Latino Solo albo HIGH HEELS. Są też propozycje dla młodszych – warsztaty Minecraft.
W tym wszystkim są jeszcze zespoły: Chór Kameralny „Lege Artis”, rockowy „Rise Up”. Znajdzie tu także organizacje, które traktują MOK jak swoją bazę – emeryci, PTTK, krwiodawcy, krótkofalowcy ze swoimi ogólnopolskimi giełdami. A raz w miesiącu wszyscy mogą się potkać na „PlanPszówki”.
Ośrodek nie kończy na tym. W tym roku planuje poprawić akustykę sali widowiskowej, z dofinansowaniem z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jednocześnie oszczędza energię: działa tam fotowoltaika z magazynem energii.
MOK w Pszowie buduje nawyk wracania. Nie tylko na wielkie wydarzenia, ale na godzinę, na zajęcia, na kawę czy rozmowę. Miejsce przestaje być punktem na mapie, a zaczyna być częścią codzienności.
Źródło: UM Pszów











