O wrażenia po maturach zapytaliśmy uczniów Zespołu Szkół Technicznych nr 1 im. Wojciecha Korfantego w Chorzowie. Opowiedzieli nam, co ich zaskoczyło, co poszło spokojniej i które zadania będą jeszcze wracać w rozmowach po egzaminach.
Pierwszy egzamin, czyli język polski, jak co roku budził duże emocje jeszcze przed wejściem na salę. Tegoroczne tematy wypracowań dotyczyły wpływu pracy na człowieka i otaczającą go rzeczywistość oraz tego, kiedy dla człowieka ważne jest, jak postrzegają go inni. Były więc na tyle szerokie, że dawały możliwość odwołania się do różnych lektur, a jednocześnie wymagały porządnego poukładania argumentów. Sama znajomość tekstów nie wystarczała – trzeba było jeszcze znaleźć dla nich dobre miejsce w wypowiedzi.
Wśród lektur pojawiły się teksty, które wielu maturzystów dobrze kojarzyło z przygotowań, choć nie zabrakło też zaskoczeń. Jednym z nich była „Antygona”, która dla części zdających okazała się mniej oczywistym punktem arkusza.
– Na maturze z polskiego pojawiły się lektury, które znałam, więc byłam zadowolona. Zaskoczyła mnie tylko „Antygona”, której nie zdążyłam dobrze powtórzyć, ale coś udało się wymyślić – mówi Nicole.
Podobne odczucia miała Dominika. Dla niej egzamin nie był szczególnie trudny, choć tematy wypracowań nie od razu układały się w gotowy plan:
– Według mnie matura z polskiego była dość prosta, ale może dlatego, że trafiły się lektury, które akurat umiałam. Tematy wypracowań początkowo wydawały mi się średnie, ale po chwili udało mi się znaleźć pomysł i napisałam całkiem sporo, jak na siebie – opowiada.
Nie wszyscy wychodzili jednak z sali z takim samym spokojem. Polski dla części maturzystów był egzaminem do przejścia, ale bez większego zachwytu nad tematami.
Drugiego dnia przyszedł czas na matematykę
To egzamin, przy którym nawet dobrze przygotowani uczniowie często wolą nie deklarować niczego zbyt wcześnie. Arkusz miał znany maturzystom układ: zadania zamknięte, zadania otwarte i polecenia, w których liczyło się nie tylko samo działanie, ale też dokładne przeczytanie treści. Pojawiły się zadania z algebry, funkcji, ciągów, geometrii i rachunków osadzonych w sytuacjach opisowych.
Najwięcej komentarzy zebrały jednak te polecenia, które łatwo zapamiętać po wyjściu z sali. W tym roku jednym z nich było zadanie z "piłką i sekundami", w którym trzeba było podać czas, w którym podrzucona do góry piłka po raz pierwszy uderzy o ziemię. Dla jednych było do rozwiązania bez większego problemu, dla innych stało się symbolem matematycznego stresu w wersji maturalnej.
– Matma to był żart. Zadanie z piłką i sekundami było żartem, ale chyba poszło dobrze – mówi Natalia.
Po matematyce sieć szybko wypełniła się komentarzami i próbami wspólnego odtwarzania zadań. Jedni liczyli możliwe punkty, inni woleli już nie wracać do arkusza i skupić się na kolejnych egzaminach. To stały scenariusz po maturze z matematyki: najpierw emocje, potem szybka analiza, a później coraz mocniejsze postanowienie, żeby przez kilka godzin nie sprawdzać odpowiedzi. Zazwyczaj kończy się to po kilkunastu minutach.
Trzeciego dnia maturzyści zasiedli do języka angielskiego
Ten od lat pozostaje najczęściej wybieranym językiem obcym na maturze. Dla wielu uczniów to egzamin bardziej przewidywalny niż polski czy matematyka. Przewidywalność nie oznacza jednak braku stresu, zwłaszcza przy nagraniach, których nie da się zatrzymać i przesłuchać po swojemu.
W części pisemnej pojawił się e-mail do koleżanki z Anglii. Zdający mieli opisać miejsce, które odwiedzili ponownie po latach, wyjaśnić powód powrotu, wskazać, co się zmieniło, opowiedzieć o wydarzeniu z wizyty oraz zaproponować koleżance przyjazd. Dla wielu uczniów ta część arkusza była przyjemniejsza, bo temat pozwalał oprzeć się na prostym słownictwie i znanej formie wypowiedzi.
Choć za maturzystami dopiero początek egzaminacyjnego maratonu, pierwsze podsumowania już krążą po sieci. Polski przyniósł znane lektury i tematy, które wymagały chwili namysłu. Matematyka zostawiła po sobie zadanie z piłką i kilka gorących rozmów o punktach. Angielski przypomniał, że nawet dobrze znany arkusz potrafi podnieść ciśnienie, kiedy w grę wchodzi słuchanie.
Teraz pozostaje czekać na kolejne egzaminy, pilnować terminów i nie rozliczać w głowie każdego zdania napisanego w arkuszu. Choć to ostatnie, jak wiedzą wszystkie roczniki maturzystów, jest chyba najtrudniejszym "zadaniem otwartym" całej matury.
Autor: MP













