Druga w tym roku edycja Panewnickiego Dzikiego Biegu przyciągnęła zarówno biegaczy, jak i amatorów nordic walkingu.
Na poranek zapowiadano drobne opady, ale na szczęście pogoda postanowiła nie psuć uczestnikom planów. Większym wyzwaniem okazał się za to teren: topniejący śnieg i rozmoknięta ziemia zamieniły fragmenty trasy w błotnisty test cierpliwości. Taki teren nie wybacza błędów, a w lesie i tak wygrywa ten, kto bezpiecznie dotrze do mety.
Dziki Bieg dla wielu to nie jednorazowy zryw, a raczej regularny, prosty w zasadach sport terenowy. Trasa prowadzi po pętli w malowniczych Lasach Panewnickich i można ją pokonać od jednego do czterech okrążeń. Tutaj każdy dobiera dystans pod swoją formę i ambicję, dzięki czemu wydarzenie może być zarówno sprawdzeniem swoich sił jak i rekreacyjnym biegiem. Można się ścigać, ale można też po prostu zrobić mocny trening w terenie, zachwycając się przy okazji widokami.
Kolejna taka okazja wypadnie szybko: następna edycja jest zaplanowana już na 15 marca 2026 r. (start o 11:00), a szczegóły są na stronie organizatora.
Żródło: Facebook i strona organizatora Panewnickiego Dzikiego Biegu







