Cała sprawa bierze się z dwóch porządków, które przez lata zaczęły się na siebie nakładać. Z jednej strony jest norma PN-EN 303-5, czyli europejska norma techniczna określająca wymagania dla kotłów na paliwo stałe. To ona porządkuje klasy urządzeń i pokazuje, ile zanieczyszczeń mogą emitować oraz jaką powinny mieć sprawność, czyli jak skutecznie zamieniają paliwo w ciepło, a nie w dym. Z drugiej strony jest uchwała antysmogowa dla województwa śląskiego, która przekłada te techniczne parametry na życie mieszkańców i wyznacza terminy, do kiedy starsze urządzenia muszą zniknąć z domów.
Starszy podział na klasy 1, 2 i 3 został po aktualizacji normy zastąpiony innym układem. W wersji PN-EN 303-5:2012 funkcjonują klasy 3, 4 i 5, przy czym klasa 5 jest najwyższa i oznacza najbardziej rygorystyczne wymagania emisyjne oraz energetyczne. Im wyższa klasa, tym mniej pyłów i innych zanieczyszczeń trafia do powietrza. Problem w tym, że wiele urządzeń działających w domach nie spełnia dzisiejszych wymogów albo w ogóle nie ma potwierdzonej klasy, przez co traktowane są jako pozaklasowe.
Pozaklasowy kocioł (zwany "kopciuchem") to taki, który nie ma potwierdzenia zgodności z obowiązującą normą albo nie spełnia żadnej z uznawanych dziś klas.
Najważniejsza data dla mieszkańców Śląska już nadeszła
Od 1 stycznia 2026 roku na terenie województwa śląskiego nie wolno użytkować kotłów pozaklasowych, niezależnie od daty ich produkcji. To oznacza, że kto wciąż ma urządzenie bez potwierdzonej klasy albo bez wymaganych dokumentów, ten w świetle obowiązujących przepisów jest już po terminie. Kolejna granica została wyznaczona na 1 stycznia 2028 roku. Od tego momentu standardem mają być wyłącznie kotły klasy 5 albo urządzenia spełniające wymogi Ekoprojektu, czyli unijnych zasad dotyczących efektywności i emisji dla nowocześniejszych źródeł ciepła. Kotły klasy 3 i 4 można więc użytkować tylko do końca 2027 roku.
Dlatego władze miasta Radlin uczulają mieszkańców, by najpierw sprawdzili, co właściwie mają w kotłowni. Najprostszym sposobem jest zobaczenie tabliczki znamionowej, czyli metalowej plakietki albo trwałej naklejki na obudowie kotła. Tam powinny znajdować się podstawowe dane urządzenia, w tym informacja o klasie. Jeśli tabliczka nie daje jasnej odpowiedzi, trzeba zajrzeć do instrukcji obsługi, karty produktu albo innych dokumentów technicznych. Gdy i tam brakuje konkretów, pozostaje kontakt z producentem. Miasto podkreśla też, że zgodność powinny potwierdzać odpowiednie certyfikaty dotyczące emisji i sprawności energetycznej. Bez nich łatwo wpaść w pułapkę myślenia: „sprzedali mi jako dobry, więc pewnie jest dobry”.
Sam napis „klasa 5” nie wystarczy?
Niektóre kotły tej klasy wymagają dodatkowego bufora ciepła, czyli zbiornika magazynującego nadmiar energii cieplnej i stabilizującego pracę urządzenia. Jeżeli taki bufor jest wymagany, a w instalacji go nie ma, urządzenie może zostać uznane za pozaklasowe. Dlatego nie wystarczy zerknąć na reklamę albo nazwę modelu. Trzeba sprawdzić komplet warunków, na jakich kocioł spełnia normę.
Dla mieszkańców to ważny temat, ponieważ dotyczy legalności użytkowania pieca, kosztów ewentualnej wymiany i ryzyka kar. A sezon grzewczy zawsze wraca szybciej, niż nam się wydaje. Warto teraz ustalić, czy domowy kocioł mieści się jeszcze w przepisach.
Źródło: UM Radlin









