Wysokie temperatury sprawiają, że wiele osób szuka ochłody nad wodą. Problem zaczyna się, gdy zamiast strzeżonego kąpieliska wybierane są tzw. dzikie akweny – bez ratowników, oznaczeń i pewności, co znajduje się pod powierzchnią wody. Na takie miejsca zwracali uwagę świętochłowiccy policjanci podczas kolejnej odsłony akcji „Bilet na basen zamiast mandatu”.
Mundurowi patrolowali okolice miejskich zbiorników wodnych i rozmawiali z mieszkańcami o tym, dlaczego kąpiel w miejscach niedozwolonych może być niebezpieczna.
Zamiast kary – rozmowa i bilet
Akcja ma przede wszystkim charakter profilaktyczny. Jej celem nie jest karanie, ale przekonywanie, że bezpieczniejszym wyborem są miejsca strzeżone. Osoby przebywające w pobliżu zbiorników wodnych otrzymywały bilety na miejskie kąpielisko. To zachęta, żeby z ochłody korzystać tam, gdzie nad bezpieczeństwem czuwają ratownicy.
Policjanci przypominali, że na niestrzeżonych akwenach dno może mieć różną głębokość, a pod wodą mogą znajdować się niewidoczne przeszkody. W razie zagrożenia pomoc może też nie nadejść tak szybko, jak na kąpielisku z obsługą ratowniczą.
Rozsądek nad wodą jest najważniejszy
Policja przypomina o kilku podstawowych zasadach bezpiecznego wypoczynku.
Najważniejsze to korzystać wyłącznie ze strzeżonych kąpielisk, stosować się do poleceń ratowników i nie wchodzić do wody po alkoholu. Nie warto też przeceniać swoich umiejętności pływackich, szczególnie w miejscach, których dobrze nie znamy.
Wakacje nad wodą mogą być przyjemne i bezpieczne, ale wymagają rozsądku. Dlatego policjanci przypominali: lepiej wybrać basen albo strzeżone kąpielisko niż ryzykować zdrowie w miejscu, które tylko z pozoru wygląda spokojnie.












