Tegoroczny Silesia Marathon po raz pierwszy przyjął formę trzydniowego festiwalu. Piątek należał do uczestników biegu na 5 kilometrów, sobota do zawodników wybierających dwukrotnie dłuższą trasę, a niedziela do półmaratończyków, maratończyków i osób mierzących się z dystansem 50 kilometrów. Według podsumowania organizatorów na pięciu dystansach odnotowano ponad 13,6 tys. ukończonych startów. Część zawodników pojawiała się na mecie więcej niż raz.
Weekend rozpoczął się jeszcze przed wieczorną „piątką”. W piątek na stadionie biegały dzieci uczestniczące w zawodach „Szybciej, Wyżej, Mocniej”. Później przyszła kolej na starszych zawodników. Trasa Silesia 5K Run prowadziła przez TAURON Park Śląski, a jej zakończenie pozwalało już pierwszego dnia poczuć atmosferę stadionowego finiszu. Gdy zawodnicy wbiegali z parku prosto na profesjonalną bieżnię, uderzała ich fala energii – głośny doping kibiców na trybunach i blask świateł.
W sobotę parkowe alejki wypełnili uczestnicy Silesia 10K Run. Najszybsi byli Adrian Romberg z czasem 30:55 oraz Barbara Sobczyk, która ukończyła bieg w 39:24. Także na tym dystansie ostatnie metry zawodnicy pokonywali na stadionowej bieżni.
Dla 52 zawodników jeden start był jednak niewystarczający. Zdecydowali się biegać przez cały weekend: w piątek pokonali 5 kilometrów, w sobotę 10, a w niedzielę stanęli na starcie jednego z trzech najdłuższych dystansów. Piątka na rozgrzewkę i dziesiątka na rozbieganie – tak można opisać ich plan, choć dla wielu pozostałych uczestników właśnie te biegi były głównym sprawdzianem własnych możliwości.
Niedzielny poranek zaczął się od wspólnego odliczania
O godzinie 7:40, kiedy na trasę ruszali ultramaratończycy, atmosfera była już daleka od sennego niedzielnego poranka. Głośna muzyka, rozgrzewka i wspólne odliczanie mobilizowały zawodników przed pierwszymi krokami na trasie. Przed nimi było 50 kilometrów, ale w strefie startowej uwagę skupiało przede wszystkim oczekiwanie na sygnał do biegu.
Rozgrzewki poprzedzające starty pomagały pobudzić ciało, a prowadzący dodatkowo zachęcali uczestników do wysiłku. Energia udzielała się kolejnym grupom zawodników. Dla jednych był to dobrze znany moment przed zawodami, dla innych początek pierwszego startu na wybranym dystansie.
Po odliczaniu każdy musiał już odnaleźć własne tempo. Przedstartowe emocje towarzyszyły biegaczom dalej, ale wraz z kolejnymi kilometrami coraz większe znaczenie miały rozłożenie sił i reakcja na to, co przynosiła trasa.
Na mapie trasa wygląda inaczej niż podczas biegu
Przebieg tras można było poznać z wyprzedzeniem. Mapa pozwalała sprawdzić ulice, zakręty i kolejne odcinki, jednak dopiero bieg pokazywał, jak zawodnicy odczują je przy swoim tempie i narastającym zmęczeniu.
W rozmowach po zawodach wracał temat przewyższeń. Dla części uczestników ich liczba była zaskoczeniem, mimo wcześniejszego zapoznania się z trasą. Podbiegi wymagały dodatkowego wysiłku, a następujące po nich odcinki w dół dawały okazję do przyspieszenia. Niektórzy korzystali ze zbiegów, próbując odrobić czas i ponownie złapać rytm.
Na różnych odcinkach tras czekali kibice. Dopingowali, wspierali i zachęcali do dalszego biegu. Ich obecność była szczególnie cenna wtedy, gdy początkowy entuzjazm ustępował zmęczeniu, a do mety pozostawało jeszcze wiele kilometrów.
Pięćdziesiąt kilometrów i emocje, które trudno poskromić
Rozmowy z uczestnikami najdłuższego biegu pokazały, jak skrajne uczucia może wywołać ultramaraton. Wyczerpanie przeplatało się z dumą, a przekonanie o własnych możliwościach z chwilami zwątpienia. Pokonanie 50 kilometrów oznaczało mierzenie się z tymi emocjami przez kilka godzin.
Po przekroczeniu mety do głosu dochodziły przede wszystkim radość i wzruszenie. Zawodnicy opowiadali o trudzie biegu już z perspektywy ukończonego dystansu. Zmęczenie pozostawało, ale towarzyszyła mu satysfakcja: mimo kryzysów udało się dotrzeć do końca.
Sportowo rywalizację na 50 kilometrów wygrali Tomasz Kozłowicz – 3:09:46 – oraz Dalia Kampa – 3:33:14. Wynik najszybszej ultramaratonki oznaczał również nowy rekord trasy kobiet. Drugie miejsce zajęła Wiktoria Krupowicz z czasem 3:38:40, a trzecie Koleta Moravcová, która finiszowała w 3:47:20.
Finisz na Stadionie Śląskim dodawał sił
W rozmowach z zawodnikami powracało także samo miejsce zakończenia biegu. Finisz na superauto.pl Stadionie Śląskim pomagał znaleźć energię do mocnej końcówki, nawet jeśli wcześniejsze kilometry były bardzo wymagające.
Biegacze wspominali, że po dotarciu na stadion potrafili jeszcze przyspieszyć. Bliskość mety i doping pozwalały wydobyć siły, których chwilę wcześniej mogło już brakować. Po długiej walce na trasie ostatnie metry stawały się momentem, w którym można było dać z siebie jeszcze trochę więcej.
Wspólna meta łączyła uczestników różnych dystansów. Jedni docierali do niej po szybkim biegu na 5 kilometrów, inni po kilku godzinach maratonu lub ultra. Za każdym finiszem krył się inny wysiłek, a rozmowy z zawodnikami pokazywały, jak wiele znaczyło dla nich ukończenie własnego biegu.
Wyniki Silesia Marathon 2026. Rodzinne zwycięstwo w półmaratonie
W 18. edycji maratonu zwyciężył László Tarnai, który pokonał 42,195 kilometra w czasie 2:22:13. Za nim finiszowali Paweł Kosek – 2:23:09 – oraz Andrzej Rogiewicz – 2:30:28. Wśród kobiet najlepsza była Kelli Smith z wynikiem 2:58:22. Kolejne miejsca zajęły Natalia Rzepka – 3:01:29 – i Agnieszka Konik – 3:05:56.
Półmaraton przyniósł zwycięstwo małżeństwa: Mateusz Pawełczak był najszybszym mężczyzną z czasem 1:11:06, a Barbara Pawełczak wygrała rywalizację kobiet, uzyskując 1:20:49.
Po tym weekendzie zostają wyniki, medale i wspomnienia z poszczególnych kilometrów. W naszych rozmowach równie dużo miejsca co czasy zajmowały jednak podbiegi, pomoc kibiców i emocje na stadionowej bieżni. Organizator zapowiedział już nowy bieg Katowice Night Half Marathon, który odbędzie się 1 maja 2027 roku – zapisy już ruszyły!
















