Uroczystość odbyła się 25 czerwca w cechowni bielszowickiej kopalni. Spotkali się tam obecni i byli pracownicy, przedstawiciele związków zawodowych, zarządu Polskiej Grupy Górniczej, samorządowcy, parlamentarzyści oraz mieszkańcy związani z zakładem. Najważniejszym symbolem wydarzenia był wagonik z ostatnią toną węgla wydobytą w Ruchu Bielszowice. Przypominał o pracy kilku pokoleń górników i o kopalni, która przez ponad wiek współtworzyła życie dzielnicy.
Kopalnia pracowała na terenie trzech miast
Budowa zakładu trwała od 1896 do 1904 roku. Kopalnia powstawała w podobnym okresie co Wujek i Chwałowice i należy do najstarszych zakładów górniczych Górnego Śląska. Jej obszar górniczy obejmował blisko 22 km² na terenie Rudy Śląskiej, Zabrza i Mikołowa.
Od 2016 roku Bielszowice działały w strukturach Polskiej Grupy Górniczej jako część kopalni zespolonej Ruda. W jej skład wchodziły również ruchy Halemba-Wirek i Pokój. W ostatnim okresie KWK Ruda funkcjonowała jako kopalnia dwuruchowa, tworzona przez Bielszowice i Halembę. Dalsze wydobycie będzie prowadzone przez Ruch Halemba.
Co stanie się z pracownikami Bielszowic?
Zakończenie wydobycia oznacza dużą zmianę przede wszystkim dla około 1650 osób zatrudnionych dotąd w Ruchu Bielszowice. Około 250 pracowników przeniesiono już do innych kopalń. Od lipca do października alokacją ma zostać objętych kolejnych około 500 osób. Przy wygaszaniu zakładu pozostanie 410 pracowników. Będą odpowiadali za prace techniczne, zabezpieczanie wyrobisk i stopniowe wyłączanie kolejnych części kopalni.
Pozostała część załogi korzysta z urlopów górniczych, urlopów dla pracowników przeróbki mechanicznej węgla oraz jednorazowych odpraw pieniężnych. Polska Grupa Górnicza zapowiadała wcześniej, że osoby chcące kontynuować zatrudnienie będą mogły pracować w innych oddziałach spółki.
Koniec fedrowania nie oznacza natychmiastowego zamknięcia
Choć ostatnia tona węgla wyjechała już na powierzchnię, wygaszenie kopalni nie nastąpi z dnia na dzień. Cały proces ma potrwać około trzech lat. Najpierw wyłączane będą dwa peryferyjne szyby w rejonie Pawłów Górny. W kolejnym etapie prace obejmą centralną część zakładu.
W tym czasie konieczne będzie między innymi zabezpieczenie infrastruktury, wycofanie sprzętu i przeprowadzenie robót zgodnie z zasadami bezpieczeństwa obowiązującymi w górnictwie. Dopiero po zakończeniu tych działań poszczególne tereny i obiekty będą mogły zostać przygotowane do nowych funkcji.
Kopalnia zostanie zachowana w cyfrowej formie
Jeszcze przed zakończeniem wydobycia rozpoczęto dokumentowanie dziedzictwa Bielszowic. Od maja Polska Grupa Górnicza prowadzi digitalizację zakładu we współpracy z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.
Prace nie ograniczają się do wykonania zdjęć budynków. Dokumentowane są obiekty na powierzchni i pod ziemią, maszyny, wyposażenie, dokumenty oraz codzienna praca kopalni.
Powstają materiały fotograficzne i filmowe, wykonywane są skany, a wybrane przestrzenie oraz elementy techniczne mogą zostać zapisane w technologii 3D.
Celem jest zachowanie możliwie pełnego obrazu zakładu – architektury, sposobu funkcjonowania i pracy ludzi. Dzięki temu kolejne pokolenia będą mogły zobaczyć przestrzenie górnicze, które po zakończeniu procesu wygaszania mogą już nie być dostępne w obecnej postaci.
Co dalej z terenem kopalni?
Polska Grupa Górnicza wskazuje, że infrastruktura i tereny po Ruchu Bielszowice mają duży potencjał do ponownego wykorzystania. Na razie nie przedstawiono jednak szczegółowego planu nowych funkcji. Przed rozpoczęciem większych inwestycji trzeba zakończyć proces wygaszania, ocenić stan techniczny obiektów i ustalić, które elementy warto zachować.
Dla Rudy Śląskiej będzie to jedno z najważniejszych wyzwań związanych z transformacją terenów poprzemysłowych. Kopalnia zajmuje rozległy obszar, a jej przyszłość będzie miała znaczenie nie tylko dla Bielszowic, ale także dla całego miasta.












