Jeszcze kilka miesięcy temu pisaliśmy o limicie 3000 uczestników i szybko zapełniającej się liście startowej. W niedzielny poranek okazało się, że zainteresowanie przełożyło się również na frekwencję na trasie. W 14. Tyskim Półmaratonie wystartowało około 3 tysięcy osób – tak licznej obsady ta impreza jeszcze nie miała.
O godzinie 9:00 zawodnicy ruszyli spod stadionu przy ul. Edukacji. Przed nimi było dokładnie 21,0975 km przez Tychy: miejskie ulice, okolice Subli, podbiegi i zbiegi oraz jeden z najbardziej charakterystycznych fragmentów tyskiego półmaratonu – odcinek prowadzący w rejonie Jeziora Paprocańskiego. Ostatnie metry biegacze pokonywali już na bieżni Areny Lekkoatletycznej.
Mateusz Mrówka wygrywa 14. Tyski Półmaraton
Na pokonanie całej trasy zwycięzca potrzebował niespełna 66 minut. Mateusz Mrówka z Aktywnej Pszczyny Runners Team pojawił się na mecie z czasem 1:05:59,7, uzyskując średnie tempo około 3:08 min/km.
Drugie miejsce zajął Andrzej Rogiewicz z Prefbet-Sonarol Łomża / Rogiewicz Running Team. Jego wynik to 1:08:27,4. Podium zamknął Bartosz Granat, klubowy kolega zwycięzcy z Aktywnej Pszczyny Runners Team, z czasem 1:08:41,0.
Tuż za podium znalazł się tyszanin Paweł Kosek z SPLA Tychy, który ukończył półmaraton z wynikiem 1:10:29,9. Był tym samym najszybszym zawodnikiem reprezentującym Tychy.
Sylwia Indeka ponownie najlepsza w Tychach
W rywalizacji kobiet najszybsza była Sylwia Indeka. Reprezentantka Aktywnej Pszczyny Runners Team pokonała trasę w czasie 1:16:02,3, zajmując przy tym 12. miejsce w całej klasyfikacji OPEN.
Tyski półmaraton jest dla niej wyjątkowo udaną imprezą. Indeka triumfowała tutaj również m.in. podczas 12. edycji w 2024 roku. Wtedy uzyskała niemal identyczny wynik – 1:16:06.
Drugą kobietą na mecie tegorocznego biegu była Sylwia Ślęzak z czasem 1:18:47,1, a trzecie miejsce zajęła Paulina Gaj z BZ Training System, która uzyskała 1:18:59,7.
21 kilometrów przez miasto i Paprocany
Trasa prowadzi przez bardzo różne fragmenty Tychów i właśnie dlatego wydarzenie na kilka godzin staje się częścią całego miejskiego krajobrazu.
Po starcie zawodnicy kierowali się m.in. przez ul. Edukacji, Biblioteczną i plac Baczyńskiego, następnie przez osiedle H, okolice Subli i dalej w kierunku Paprocan. Około 9. kilometra, w pobliżu Dzikiej Plaży, znajdowała się również strefa zmian dla dwuosobowych sztafet. Później biegacze wracali w stronę centrum, by ostatnie około 300 metrów pokonać na bieżni Areny Lekkoatletycznej.
Na trasie pomagały im grupy prowadzone przez pacemakerów na czasy od 1:20 do 2:15, a dodatkową energię dawały strefy kibica i punkty z muzyką.
Przy trzech tysiącach uczestników było widać, że półmaraton przestał być wydarzeniem wyłącznie dla osób stojących na linii startu. Na kilka godzin zaangażował znaczną część miasta – od służb zabezpieczających trasę, przez wolontariuszy, po mieszkańców dopingujących zawodników przy ulicach.
Nie tylko półmaraton. Najmłodsi pobiegli w Biegu Panterki
Bieg główny był najważniejszym, ale nie jedynym elementem tej sportowej niedzieli. Po zakończeniu półmaratonu na starcie pojawili się najmłodsi uczestnicy Biegu Panterki.
Dzieci i młodzież rywalizowały na dystansach od 100 do 1000 metrów. Limit wynosił 500 uczestników, a część wpisowego z każdego pakietu została przeznaczona na rzecz Tyskiego Hospicjum św. Kaliksta I.
Rekordowa edycja Tyskiego Półmaratonu
Jeszcze kilka lat temu liczba uczestników była wyraźnie niższa. W jubileuszowej, dziesiątej edycji w 2022 roku metę osiągnęło 1645 biegaczek i biegaczy. Dwa lata później na starcie stanęło ponad 2,2 tys. osób. W 2026 roku wykorzystany został już pełny potencjał ustalonego przez organizatorów limitu – 3 tysiące miejsc.
Tegoroczna Czarna Pantera miała symbolizować szybkość, siłę i determinację. Po niedzielnym biegu można dopisać jej jeszcze jedno znaczenie: rekord.
14. Tyski Półmaraton jest już za nami, ale organizatorzy nie zostawiają wątpliwości co do dalszego ciągu. W komunikacie opublikowanym po zawodach pada krótkie: „Do zobaczenia za rok”.













