Polecane

„Gryfnie” to więcej niż sklep. Rozmawiamy z Szymonem Królem o śląskiej godce, trendach i marce

To jedyny taki wywiad w internecie z Gryfnie! Poćwiczycie śląski i poznacie losy najsłynniejszej śląskiej marki. O tym, jak zmieniało się Gryfnie, Śląsk i podejście do godki, rozmawiamy z Szymonem Królem, który od 10 lat zajmuje się marketingiem marki.

Data dodania: 31.07.2026, 10:00

Autor:

Magdalena Piontek

7 min

Gryfnie zaczynało jako internetowy projekt popularyzujący śląską godkę. Dziś to także rozpoznawalna marka, sklep internetowy i cztery sklepy stacjonarne – w Katowicach, Gliwicach, Rybniku i Chorzowie. Ale Gryfnie trudno określić jako sklep. To jednocześnie firma, medium, miejsce pracy ze śląską godką i śląską wyobraźnią oraz przestrzeń, w której tradycja przedstawiana jest z humorem – przez ciekawy design i codzienne życie.

O tej drodze rozmawiamy z Szymonem Królem. Twórcami i właścicielami marki są Klaudia i Krzysztof Roksela, a Szymon – jak sam mówi – „ino, abo aż” od 10 lat odpowiada za marketing Gryfnie.

W naszej rozmowie zostawiamy oryginalne odpowiedzi po śląsku. Bo trudno opowiadać o Gryfnie bez godki, która jest jednym z najważniejszych elementów tej historii.

Zaczynaliście kilkanaście lat temu, kiedy internet wyglądał zupełnie inaczej. Co wtedy było najtrudniejsze w promowaniu śląskiej tożsamości w sieci, a co jest największym wyzwaniem dzisiaj?

Kiej zaczynalimy we 2011 roku, na FB prawie ni było ślonskich treści, bylimy trocha pionierami. Co było nojciynższe downij? Znolyź formaty, kiere chycom, a niy spłycom tymatu, a to tyż było dlo nos nowe. Artykuły, sondy uliczne, ślonski słówka i ich wytłumaczyni, późniyj zdjyńcia ciekawych miyjsc na Ślonsku i jakoś to chyciło!

Co je ciynżkie terozki? Staromy sie docierać do fanów nojprostszom formom ślonskij godki, bez ślabikorzowego szrajbunku, coby i osoby, kiere ni godajom, poradziły spokopić, ło co nom się rozchodzi. Dlo nos nojważniyjsze od zawdy było przebicie sie ze godkom do każdego, wto chce ino czytać abo słuchać. No ale terozki trocha barziyj „konserwatywnych” osób nom tyn sposób prowadzynio social mediów zarzuco jako uproszczono droga.

Czyli od początku nie chodziło o samo używanie godki, ale też o znalezienie takiej formy, która będzie bliska ludziom. Wasza droga to duża ewolucja – zaczęło się od popularyzowania godki i portalu, a dziś Wasze ubrania i akcesoria są dumnie noszone na ulicach. Jak rodził się pomysł, by ubrać Śląsk w Wasze projekty?

Kiej zajta na FB tak chyciła, stwierdzilimy: czamu ni pociś tymatu dalij? Na Ślonsku ni było wtedy toworu, kiery nadowoł sie na gyszynk, abo coby samymu se bez gańby łoblyc.

Piyrwszo była, jak dobrze pamiyntom, kartka „Jo Ci przaja” ze gołymbiami, kiere se dowajom dziubki – a potym to już pocisło dalij i terozki momy wszyjstko: łod tresek z bebokiem abo badek we heksy po ślonski maśniczki.

No i… to chyciło. Nawet se niy zdowocie sprawy, jako to je sztyjc radość, jak se jedziesz cugiem do roboty, a widzisz kogoś, wto dumnie ciśnie we tresce łod nos.

W Waszej opowieści ważny jest moment, w którym od internetowego projektu i bloga przeszliście do czterech prężnie działających sklepów stacjonarnych. Kiedy poczuliście, że Gryfnie to już nie tylko pasja, ale marka, która zmienia Śląsk i jego postrzeganie?

Fest nom miło, że uważocie, że zmiyniomy Ślonsk i to, jak nos Ślonzoków postrzegajom. Momy ino nadzieja, że na lepsze.

Kiej się tyczy zmiany łod pasji do marki – nojwiynkszy „przełom” to chyba było łodewrzyni pierwszego gyszeftu we Katowicach. Tam byłech jeszcze jako fan – klient. Trzeja prziznać, że to robiło fest wrażyni, kiej sie okazało, że na łodwerzyni małyj ślonskij marki prziszło tela osób, że ledwo poradziłech wlyź do gyszeftu.

Potym to już poleciało. Po roku przenosiny do nowyj, wiynkszyj lokalizacji, bo na tyn cołki towor ni było placu, a łod tego czasu to już co roku nowy gyszeft, aż my dobili do planowanych sztyrych lokalizacji.

Rozwój Gryfnie dobrze pokazuje też szerszą zmianę: śląska godka coraz częściej przestaje być czymś, co chowa się w domu albo traktuje z dystansem. Co najbardziej zmieniło się w podejściu ludzi do godki od 2012 roku? Czy z perspektywy czasu czujecie, że pomogliście odczarować śląską mowę z krzywdzących stereotypów?

Ciynżko wymiynić jedna rzecz, wydarzyni abo osoba, kiero zmiyniła podejście ludzi do ślonskij godki. To je praca oddolna wielu ludzi, kierzy ta godka dumnie promujom i robiom to we fest dobry sposób.

Ni poradzemy wymiynić tak na gibko wszyjstkich, ale choby i Grzegorz Chudy i jego obrazy ze ślonskimi bebokami, Marcin Melon i jego komisarz Hanusik, Szczepan Twardoch i moc jego ksionżek, Teatr Korez i sztuki po ślonsku.

Zostowo nom mieć ino nadzieja, że to tyż trocha naszo zasługa.

Na pewno! Obok misji i symboli jest jednak jeszcze “codzienność” marki: projekty, produkcja, sprzedaż i reakcje klientów. A te potrafią zaskoczyć. Czy zdarzył się w Waszej historii produkt albo projekt, który miał być niszowy, a totalnie wystrzelił i stał się hitem? Albo odwrotnie – coś, w co bardzo wierzyliście, a rynek to „zweryfikował”?

Oba tymaty u nos sie wydarzyły. Były niszowe tymaty, z kierych produkcjom my niy wyrabiali, coby rynek zaspokoić. Na przykład boncloki na łogóry – to je towor, kiery jak ino się pojawioł, to w 30–60 minut znikoł z gyszeftu internetowego.

Podobne historie to były treski ze rołzom ze Nikisza abo treski z łobrozami Grzegorza Chudego. Zawsze hitem tyż je kalyndorz – choć w piyrwszy roku ni bylimy przekonani, że to pójdzie, to co roku produkujemy wiyncyj.

Z toworów, w kiere my wierzyli i kiere moim zdaniem som świetne, a ni idom nojlepij, som akcesoria dlo fafików. Dalij ni wiemy czamu, no bo wto by niy chcioł fafika we ślonskij obroży?!

Drugo sprawa – kimono w grziby. Nom sie podobo, ino chyba trocha zbyt odważne.

Działacie w Katowicach, Gliwicach, Rybniku i Chorzowie. Jak to na Śląsku, miasta i lokalne przyzwyczajenia w nich mogą być inne. Czy zauważacie różnice między tymi miastami, jak reagują na Gryfnie, czy Śląsk jest pod tym względem spójny?

Ślonsko godka je inkszo we kożdym mieście. Wiadomo, „rdzeń” je tyn som, ale „słówka” poradzom sie różnić. No i inakszyj sie godo we Katowicach, Rybniku, Chorzowie abo Gliwicach, toż trefiajom się klienci, kierzy majom uwagi: „u nos sie na to tak ni godo”, ale taki chyba urok godki, że je różnorodno.

Gyszeft we Katowicach mo tyż tako specyfika, że pojawio sie tam moc klientów – turystów, tak ze Polski, jak i zagranicznych, a w inkszych gyszeftach wiyncyj lokalsów.

A jak się czujecie po tylu latach prowadzenia Gryfnie? Czy wciąż jest w Was ten sam głód i ekscytacja co na początku, czy może Wasza misja naturalnie dojrzała i nabrała innych barw?

Po tylu latach wydowo sie, że to już ni ma to samo, ale sztyjc sie tak samo radujemy, kiej widzemy dumnego klienta w tresce „bebok” abo jak przidzie nowy towor, kiery „chyci” i zostowo hitem.

Ni poradza pedzieć, jak to bydzie za 10 lot, ale na tyn momynt to je tyn som poziom uciechy.

Skoro uciecha wciąż jest, to naturalnie musimy zapytać o kolejne pomysły. Co jeszcze chcielibyście zrobić? Czego na Śląsku wciąż brakuje? Macie jakiś szalony pomysł, który na razie czeka w szufladzie na swój czas?

Pomysłów momy moc, ale moce przerobowe abo produkcyjne to już som inksze tymat, kierych na tyn momynt niy zdradzomy.

Ze szalonych pomysłów, na kiere czekamy i my, i nasi klienci, ale ni momy fizycznie jak tego pochytać – PULTON. Ze 4–5 lot tymu na Prima Aprilis wciepalimy wic, że rychtujemy ponton we kształcie gołymbia – pulta. Pulton.

Ino ciynżko o producenta, co nom to pochyto w PL, we cynie akceptowalnyj dlo nos i kliynta, ale niy poddowomy sie. Może to czyto jaki producent pontonów?

Na koniec wracamy do najprostszego pytania, które wcale nie musi mieć prostej odpowiedzi. Bo Gryfnie jest dziś jednocześnie marką, sklepem, internetową społecznością i sposobem opowiadania o Śląsku. Gdyby ktoś, kto zupełnie nie zna Waszej marki, zapytał: „co to jest to całe Gryfnie?”, co byście mu odpowiedzieli?

To je familijno firma – koncept, kiery łod 2011 roku pokazuje, co ślonsko godka i kultura poradzi być modno i „na czasie”, a ni przaśno.

No i już całkiem dosłownie „Gryfnie” to je po polsku „pięknie”. Staromy sie, coby tyn nasz Ślonsk tak był odbierany przez ludzi ni ino u nos, ale tyż w Polsce i za granicom, bo tam tyż tyn nasz towor coroz to czyńscij trafio.

Dziękujemy Szymonowi za wywiad i to, jak Gryfnie opowiada o Śląsku. Godka wychodzi z domu, z rodzinnych rozmów i lokalnych wspomnień, a dzięki Waszej pracy trafia do szerszego grona. A jeśli „gryfnie” znaczy „pięknie”, to nie chodzi tutaj wyłącznie o ładne przedmioty. Chodzi o Śląsk, który można nosić, podarować komuś, postawić w kuchni, wysłać znajomym albo po prostu pokazać dalej – po swojemu i z humorem.

Ilustracja trzech osób w okrągłych ramkach, ułożonych obok siebie – mężczyzna po lewej, kobieta z blond włosami w środku, kobieta z brązowymi włosami po prawej, reprezentujące uczestników lub zespół organizatorów.

Udostępnij tę wiadomość

Widzisz jakąś niezgodność w treści opisu lub masz dodatkowe informacje? Zgłoś je nam, klikając w poniższy przycisk.

Widok z lotu ptaka na centrum Katowic z nowoczesnymi wieżowcami, zielonym parkiem i budynkiem NOSPR. Na zdjęciu dodane są grafiki: kalendarz, ptak z dyplomem i teatralne maski.

Chcesz wiedzieć, co nowego na mapie Śląska? Zapisz się do naszego newslettera! Powiadomimy Cię o wydarzeniach, newsach i odkryciach.

Klikając przycisk „Zapisuję się” akceptuję postanowienia Regulaminu esil.pl