Gęsty, czarny dym pojawił się nad Gliwicami w niedzielny wieczór i był widoczny także z sąsiednich miast. Ogień wybuchł na terenie dawnej Fabryki Drutu, w rejonie ulic Dubois i Jana Śliwki, gdzie wcześniej prowadzone były prace rozbiórkowe.
Na miejsce skierowano liczne zastępy straży pożarnej. W działaniach uczestniczyło ponad 220 strażaków, którzy skupili się na opanowaniu pożaru i zabezpieczeniu sąsiednich obiektów. Teren dawnej fabryki był trudny do prowadzenia akcji: po rozbiórkach pozostały tam fragmenty konstrukcji, materiały składowane na zewnątrz i miejsca, w których ogień mógł szybko przedostawać się dalej. Mimo dużej skali zdarzenia nie odnotowano osób poszkodowanych. Według przekazywanych informacji w halach objętych pożarem oraz w bezpośrednio zagrożonych budynkach nie przebywali ludzie.
Miasto skierowało na miejsce zastęp rozpoznawczo-pomiarowy, który monitorował jakość powietrza. Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka informowała, że sytuacja była sprawdzana na bieżąco, a sąsiednia hala nie była w danym momencie zagrożona. Mieszkańcom zalecano ostrożność, szczególnie tam, gdzie dym był najbardziej odczuwalny. W takich sytuacjach najlepiej zamknąć okna, ograniczyć wietrzenie mieszkań i unikać przebywania na zewnątrz, dopóki służby nie zakończą pomiarów.
Pożar przypomniał też o ryzyku związanym z terenami poprzemysłowymi. Opuszczone hale, pozostałości po rozbiórkach, izolacje i odpady tworzą warunki, w których ogień rozprzestrzenia się szybko, a akcja gaśnicza wymaga zaangażowania dużych sił. W Gliwicach najważniejsze było ugaszenie płomieni i sprawdzenie, co wraz z dymem trafiło do powietrza.
Dzisiaj rano sytuacja była już opanowana, ale działania na miejscu nadal trwały. Strażacy dogaszali pogorzelisko i sprawdzali teren kawałek po kawałku, ponieważ po tak dużym pożarze zarzewia ognia mogą utrzymywać się jeszcze długo wśród zniszczonych materiałów. Według informacji podawanych przez władze miasta ogień objął od około 9 do nawet 15 tys. m², a poszczególne zastępy były stopniowo zwalniane do jednostek. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana – jej ustaleniem będzie można zająć się dopiero po zakończeniu działań gaśniczych i dokładnym sprawdzeniu pogorzeliska.
Źródło: UM Gliwice













