Nowe dzieła przez lata należały do rodziny Teodora Białynickiego-Biruli, lekarza, malarza i jednego z najbliższych przyjaciół Witkacego. Ostatnimi właścicielami kolekcji byli ich krewni, profesorowie Zofia i Iwo Białyniccy-Birulowie z Warszawy.
Rodzina zdecydowała, że cała kwota uzyskana ze sprzedaży, czyli 8 mln zł, zostanie przeznaczona na wsparcie polskiej nauki. Pieniądze mają zasilić fundację stypendialną pomagającą młodym badaczom.
Portrety tworzone w domu przyjaciół
Większość pozyskanych prac powstała podczas spotkań towarzyskich w domu Birulów albo została podarowana im bezpośrednio przez artystę. Na portretach pojawiają się Teodor i Helena, ich syn Michał, jego żona Maria, kuzynka Leokadia oraz osoby należące do kręgu znajomych rodziny.
Wśród sportretowanych znaleźli się m.in. przewodnik tatrzański Jędrzej Marusarz, laryngolog Stanisław Totwen, krytyk i historyk sztuki Artur Schroeder. Kolekcja zawiera również autoportret Witkacego z 1930 roku.
Duża część prac została oznaczona przez artystę jako „typ C”, zgodnie z regulaminem jego Firmy Portretowej. Były to portrety wykonywane dla przyjaciół, często z własnej inicjatywy autora. Witkacy pozwalał sobie w nich na większą swobodę niż przy standardowych zamówieniach, dzięki czemu twarze modeli zyskiwały mocniejszy, czasem niepokojący wyraz psychologiczny.
Powtarzające się wizerunki tych samych osób pozwalają obserwować, jak zmieniało się spojrzenie artysty na jego bohaterów. Raz twarz wydaje się spokojna i skupiona, innym razem wyostrzona, przerysowana albo pełna napięcia. Portrety układają się w opowieść o relacjach trwających przez lata.
„Śmiejący się chłopiec” najcenniejszym dziełem
Szczególne miejsce w kolekcji zajmuje olejny obraz „Śmiejący się chłopiec” z 1920 roku. Dzieło bywa interpretowane jako ironiczny autoportret Witkacego, namalowany po jego doświadczeniach związanych z I wojną światową i rewolucją październikową.
Obrazy olejne artysty należą do rzadkości. Witkacy realizował w nich założenia swojej Teorii Czystej Formy, dlatego muzeum uznaje „Śmiejącego się chłopca” za najcenniejszy obiekt w pozyskanym zbiorze.
Znaczenie kolekcji wynika również z jej historii. Teodor Białynicki-Birula był jednym z niewielu bliskich znajomych, z którymi Witkacy utrzymywał trwałą relację. Lekarz opiekował się także umierającą matką artysty. Prace powstawały w domu przyjaciół i dokumentują konkretne osoby, spotkania oraz więzi.
Kiedy obrazy będzie można zobaczyć?
Na publiczną prezentację nowych nabytków trzeba jeszcze poczekać. Muzeum zapowiedziało dokładne oględziny konserwatorskie każdego dzieła. Dopiero po otrzymaniu pisemnych opinii specjalistów zapadnie decyzja, które prace będzie można pokazać w pierwszej kolejności i kiedy zostaną udostępnione zwiedzającym.
Dyrektor Muzeum Historii Katowic Jacek Siebel zaznaczył, że kwota 8 mln zł była znacznie niższa od rynkowej wyceny kolekcji. Zakup pozwolił zachować cały zbiór w jednej instytucji, zamiast rozdzielać poszczególne portrety między prywatnych kolekcjonerów.
Część tych prac katowicka publiczność mogła już poznać. Kolekcję Birulów prezentowano w Muzeum Historii Katowic na wystawie „Witkacy i inspiracje. Portrety z dawnej kolekcji Teodora Białynickiego-Biruli i prace inspirowane dziełem artysty”. Ekspozycja z lat 2022–2023 otrzymała Nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego za Wydarzenie Muzealne Roku 2023.
Katowicka kolekcja Witkacego rośnie
Witkacy jest związany z historią Muzeum Historii Katowic od początku jego działalności. Jednym z powodów powołania placówki w 1981 roku było przekazanie miastu 26 portretów Eugenii Wyszomirskiej, nazywanej „asymetryczną damą” i należącej do ulubionych modelek artysty.
Później do zbioru dołączyły m.in. portret Wojciecha Korfantego z 1931 roku, portret Antoniego Krahelskiego oraz wizerunek lotnika Janusza de Beauraina. Ten ostatni powstał podczas słynnej nocy w październiku 1929 roku, kiedy Witkacy wykonał w domu Birulów aż 16 portretów.
Po najnowszym zakupie katowicki zbiór liczy 69 prac, a także korespondencję i fotografie. Stał się tym samym czwartą co do wielkości kolekcją Witkacego w Polsce, po zbiorach Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Muzeum Narodowego w Warszawie i Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem.
Dla Muzeum Historii Katowic jest to zakup, który zmienia rangę kolekcji. Dla zwiedzających najciekawsza będzie możliwość oglądania Witkacego przez pryzmat ludzi, z którymi jadł, rozmawiał, spierał się i spędzał wieczory. Za charakterystycznymi pastelowymi twarzami stoi historia wieloletniej przyjaźni.
Źródło: UM Katowice













