Niedawno informowaliśmy o wielkim sukcesie 14-letniego Antoniego Radzimskiego. Teraz wracamy do tego tematu w formie rozmowy – oddając głos samemu Antkowi.
Jak mówi, po partii był bardzo zadowolony i od razu pobiegł do pokoju, żeby pochwalić się tacie. – Nie spodziewałem się aż takiego sukcesu, ale przed ostatnią rundą byłem pewny siebie. Wiedziałem, że dam radę – opowiada.
Zapytaliśmy go m.in. o początki przygody z szachami, radzenie sobie z porażkami i marzenia na kolejne lata.
Który moment mistrzostw w Montesilvano był dla Ciebie najtrudniejszy albo najbardziej emocjonujący?
Najtrudniejszy moment był po porażce z Amerykaninem Ethanem Guo w siódmej rundzie. Ethan zagrał świetną partię. Miałem wtedy 5 punktów po 7 rundach, czyli 2 punkty straty i słabe wartościowanie Buchholza przez remis w pierwszej rundzie.
Moje szanse na medal znacznie się wtedy zmniejszyły. Wiedziałem, że muszę bardzo dobrze zagrać końcowe partie, a one z reguły są najcięższe, bo wtedy gra się z najmocniejszymi zawodnikami. To było trudne.
Dwa lata wcześniej zdobyłeś srebrny medal mistrzostw świata do lat 12. Czy jadąc tym razem na turniej, czułeś, że chcesz wrócić po złoto?
Nie byłem tak nastawiony. Miałem w głowie, że medal byłby bardzo dobry i to był mój cel. Wiadomo, że dwa lata temu byłem drugi, ale wtedy było inaczej – to była inna kategoria wiekowa.
Którą partię z mistrzostw świata zapamiętasz najmocniej i dlaczego?
Partię z moim kolegą, Wiktorem Golisem. Była najbardziej stresująca, bo miała największy zwrot akcji.
Praktycznie przez całą partię miałem przewagę pozycyjną i czasową. „Dusiłem” przeciwnika, ale kiedy Wiktor był w niedoczasie, postanowiłem przyspieszyć grę. Wtedy popełniłem błąd, który mógł kosztować mnie przegraną. Na szczęście Wiktor, mając sekundy na zegarze, zdecydował się przyjąć remis.
Twoja przygoda z szachami zaczęła się od aplikacji na tablecie. Co wtedy najbardziej Cię w nich zaciekawiło?
Do końca już nie pamiętam. Po prostu sama koncepcja gry mi się spodobała i do dziś mi się podoba.
Podczas gry lubię to, że można być sprytniejszym od przeciwnika, budować przewagę, a potem oczywiście największą frajdę daje samo zwycięstwo. Lubię rywalizację.
Czy w Twojej rodzinie ktoś wcześniej grał w szachy, czy byłeś pierwszą osobą, która tak mocno się nimi zainteresowała?
Mój tata czasami grał, ale rzadko. Ja byłem pierwszą osobą, która tak mocno zainteresowała się szachami.
Pamiętasz moment, w którym szachy przestały być tylko zabawą, a stały się czymś naprawdę ważnym?
Nie pamiętam dokładnie. Pewnie stało się tak po pierwszym większym sukcesie, ale wtedy jeszcze tak tego nie odczuwałem.
Co poradziłbyś komuś w Twoim wieku, kto chciałby zacząć grać w szachy?
Żeby dużo trenował i zawsze analizował rozegrane partie. Warto zastanawiać się, co można było zrobić lepiej, i sprawdzać to z doświadczonym trenerem, ewentualnie z silnikiem szachowym.
Jak wygląda Twój zwykły dzień treningowy? Ile czasu poświęcasz na grę, analizę albo przygotowanie do turniejów?
Staram się trenować 3 godziny dziennie, chociaż nie zawsze to wychodzi. Najwięcej gram na Chess.com, ale staram się robić też inne rzeczy. Analizuję partie mistrzów, rozwiązuję zadania szachowe i mam zajęcia z trenerami.
Co lubisz bardziej: samo granie partii czy późniejszą analizę i szukanie błędów?
Samo granie partii.
Czy masz swój ulubiony styl gry – na przykład bardziej ofensywny, spokojny albo kombinacyjny?
Nie. Po prostu staram się grać najlepsze ruchy i dostosowywać grę do sytuacji na szachownicy.
Czy jest jakiś element szachów, który sprawia Ci największą przyjemność?
Najbardziej lubię fazę gry środkowej, kiedy na szachownicy dużo się dzieje.
Jak reagujesz po przegranej partii? Potrzebujesz czasu, żeby ochłonąć, czy od razu próbujesz wyciągnąć wnioski?
Jestem wtedy zły i wolę unikać ludzi. Wolę pobyć sam ze sobą.
Czy jest jakaś porażka, która szczególnie dużo Cię nauczyła?
Kiedyś na turnieju we Wrocławiu nie dałem koledze mata w dwóch ruchach. Zrobiłem inny, impulsywny ruch, chociaż miałem godzinę na zegarze, i przegrałem. Nie mogłem się z tym pogodzić.
Kto był do tej pory Twoim najtrudniejszym przeciwnikiem?
Moja druga klasyczna partia z arcymistrzem Bartoszem Soćko. W 2024 roku udało mi się z nim zremisować, ale rok później, w równej pozycji, nie chciał przyjąć remisu i bardzo długo „wyciskał” kompletnie równą pozycję. Zamęczył mnie. Po ponad stu ruchach przegrałem.
Czy kiedy grasz ze starszymi albo bardziej doświadczonymi zawodnikami, czujesz większy respekt, czy przy szachownicy wiek nie ma dla Ciebie znaczenia?
Wiek nie ma znaczenia. Liczy się poziom gry i ranking przeciwnika, chociaż to też nie ma aż tak dużego znaczenia. Najważniejsza jest konkretna pozycja na szachownicy i to, czy dobrze ją rozumiem.
Czy potrafisz całkowicie odpocząć od szachów – na przykład grając w piłkę albo robiąc coś zupełnie innego?
Tak. Lubię grać z kolegami w piłkę nożną, która często jest moim przerywnikiem od szachów. Przez kilka lat grałem w Górniku Zabrze i Gwarku Zabrze, ale nie dało się tego pogodzić z karierą szachową.
Lubię też pograć na PlayStation i telefonie z innymi.
Jakie masz cele na najbliższe lata? Są turnieje, tytuły albo marzenia, o których szczególnie myślisz?
Dzięki wygraniu mistrzostw świata do lat 14 automatycznie uzyskałem tytuł IM. Mój następny cel to tytuł arcymistrza.
Moim marzeniem jest też zagrać w silnym turnieju w Abu Dhabi. Wierzę, że uda mi się to zrealizować. Ogromnie pomaga mi w tym wsparcie klubu LKSz GCKiP Czarna i moich głównych sponsorów – firm UNI-FORM i Bonabanco – dzięki którym mogę jeździć na najważniejsze zawody.
Trzymamy kciuki!
Antkowi bardzo dziękujemy za wywiad i poświęcony nam czas – gratulujemy tytułu mistrza świata.













