Uroczystości rozpoczęły się przy bramie Huty Pokój. Zebrali się tam obecni pracownicy, emeryci oraz mieszkańcy. Pochód ruszył z muzyką i pocztami sztandarowymi, a wśród uczestników były grupy reprezentujące różne pokolenia hutników. Niektórzy dołączali po drodze, wiele osób zatrzymywało się na chodnikach i uśmiechało na widok hutników, a inni radośnie machali z okien – jakby od dawna czekali na pochód.
Kolumna przeszła ulicami Nowego Bytomia do kościoła św. Pawła Apostoła, gdzie odprawiono mszę w intencji hutników i ich rodzin. Podczas obchodów nie zabrakło przedstawicieli władz miasta, pracowników spółek związanych z hutą oraz osób, które przez lata były z nią związane zawodowo. Dla części uczestników to coroczne wydarzenie, które nie zmienia się mimo upływu lat.
Dzień Hutnika przypada 4 maja, w dniu wspomnienia św. Floriana – patrona zawodów związanych z ogniem. Na Śląsku jego postać od dawna jest obecna nie tylko w tradycji religijnej, ale też w codziennym życiu zakładów pracy, gdzie ogień przez lata był jednym z podstawowych narzędzi.
Historia samej huty sięga XIX wieku. Zakład, który zaczynał jako niewielka „Friedenshütte”, z czasem stał się jednym z ważniejszych punktów przemysłowych regionu. Przez kolejne dekady pracowały tam całe rodziny, a hutnictwo stało się nieodłączną częścią miasta. Obchody co roku przypominają, że mimo zmian w przemyśle ta część śląskiej historii nadal jest żywa i pamiętana. Widać to nie tylko w spontanicznym dołączaniu przechodniów do pochodu, ale też w komentarzach pod relacją z wydarzenia na Facebooku. Internauci reagują sercami i piszą, że widzieli oraz słyszeli pochód z okien.
Źródło: UM Ruda Śląska













