Rozpoczęły się starania o wpisanie języka śląskiego jako nośnika kultury na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. To pierwszy etap działań zapowiedzianych przez europosła Łukasza Kohuta. Kolejnym miałoby być podjęcie starań o wpis ślōnskij godki na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
Inicjatywa pojawia się po prezydenckim wecie wobec ustawy o uznaniu języka śląskiego za język regionalny. Kohut podkreśla, że decyzja prezydenta nie zakończyła rozmowy o statusie śląskiego i ochronie śląskiej tożsamości. W jego ocenie wpis na krajową listę, a później ewentualne starania o uznanie międzynarodowe, miałyby pokazać, że śląskie dziedzictwo językowe i kulturowe wykracza poza bieżący spór polityczny.
Pierwsze spotkanie konsultacyjne w tej sprawie już się odbyło. Wzięło w nim udział ponad 40 przedstawicieli śląskich organizacji, stowarzyszeń i środowisk zaangażowanych w ochronę oraz rozwój kultury regionu. W kolejnych miesiącach planowane są następne rozmowy z depozytariuszami, czyli osobami i środowiskami, które na co dzień używają języka śląskiego, tworzą w nim kulturę i przekazują go dalej.
We wniosku miałby zostać ujęty nie tylko sam język śląski jako forma komunikacji przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale także kultura tworzona po śląsku. Chodzi m.in. o książki, muzykę, teatr, lokalne opowieści i inne formy twórczości, które pokazują, że śląska godka nie jest wyłącznie elementem domowej tradycji, a żywym narzędziem kultury.
Sam wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego nie oznaczałby jeszcze uznania śląskiego za język regionalny. To osobna procedura i inny porządek prawny. Byłby to jednak ważny gest ochronny i symboliczny: państwo wskazałoby, że śląska godka jest częścią niematerialnego dziedzictwa kulturowego, które warto dokumentować, wspierać i przekazywać kolejnym pokoleniom.
Temat od razu wywołał duże emocje. Pod wpisami dotyczącymi inicjatywy pojawiły się komentarze zarówno wspierające starania o ochronę śląskiej godki, jak i ostro krytyczne. Część internautów kwestionuje samodzielny status języka śląskiego, sprowadzając go do gwary języka polskiego. Inni zarzucają politykom instrumentalne traktowanie tematu. Ten spór nie jest nowy i pokazuje, że dyskusja o śląskim nadal dotyka czegoś znacznie głębszego niż sama klasyfikacja językoznawcza – chodzi o tożsamość, pamięć rodzinną, regionalną dumę i sposób, w jaki państwo opisuje różnorodność własnych obywateli.
Warto tu zachować spokój. Nie każdy, kto mówi o śląskiej godce, musi od razu wpisywać się w partyjny konflikt. Czasem jest to próba ochrony dziedzictwa. Języki, gwary i lokalne tradycje znikają zwykle nie dlatego, że ktoś je formalnie zakazał, ale dlatego, że uznano je za niewystarczająco ważne, by przekazywać je dalej. A to już bardzo praktyczny problem kulturowy.
Jeśli inicjatywa zakończy się sukcesem na poziomie krajowym, kolejnym krokiem mogłoby być przygotowanie starań o wpis na listę UNESCO. To byłby proces dłuższy i wymagający szerokiego zaplecza dokumentacyjnego oraz współpracy z depozytariuszami tradycji. Na tym etapie język śląski nie trafił jeszcze na listę UNESCO – rozpoczęto działania, które mają do tego prowadzić w przyszłości.
Dla zwolenników śląskiej godki to kolejna próba zabezpieczenia dziedzictwa, które przez lata funkcjonowało głównie w domach, lokalnych społecznościach, literaturze, muzyce i codziennej mowie. Dla krytyków – dalszy ciąg sporu o status śląskiego.
Źródło: FB Łukasz Kohut













