Dlaczego targi staroci są znowu tak popularne?
Czy tylko na moim Instagramie i TikToku co chwilę wyświetlają się filmiki z pchlich targów i instruktaże, jak przywrócić antykom dawny wygląd? Z zaciekawieniem obserwuję trend powrotu do staroci - czy to designerskich rzeczy z PRLu, unikatów z przeszłości, czy starej zastawy, którą można by ugościć królową Wiktorię. Ewidentnie tęsknimy za czasami, kiedy produkty były nie tylko funkcjonalne, ale też po prostu piękne i trwałe. A co może być lepszym wyznacznikiem jakości niż produkt, który przetrwał dziesięciolecia i nadal cieszy oko?
Więc tak, coraz częściej zamieniamy się w weekendowych, śląskich Indiana Jonesów i szukamy skarbów na giełdach staroci; wytrzymałych, fajansowych kubków, pięknych, mosiężnych świeczników, eleganckich wazonów. Ale trudno się dziwić, dreszczyk adrenaliny przy takim polowaniu jest uzależniający… A kiedy po udanych łowach możemy jeszcze nacieszyć się nagrodą, mamy dodatkowe poczucie satysfakcji. "Oto ja, zdobywca, nie kupiłem czegoś z masowej produkcji, tylko zdobyłem antyk z duszą!" Wypatrzony spośród setek innych rzeczy, może jeszcze do tego odnowiony własnymi rękami, będzie przyciągał wzrok gości. Ha! A może nawet będą chcieli usłyszeć jego historię? Tak, proszę państwa, zdobywa się prestiż wśród znajomych!
Co można znaleźć na śląskich targach?
Na śląskich targach staroci można znaleźć prawdziwe perełki - takie, o które rzeczywiście będą pytać znajomi i zazdrościć znalezisk. Warto też przyjechać dla samej atmosfery, która jest absolutnie nie do podrobienia. A Śląsk ma w tym dodatkowo swoją specyfikę! Traficie tutaj nie tylko na PRL-owskie szkło, stare książki, winyle, meble, lampy czy bibeloty na półki, ale też na rzeczy, których nie ma na żadnym innym targu w Polsce. Stare proporczyki z kopalń i szybów, zestawy herbaciane z familoków, wojenne memorabilia, śląskie hafty i wyroby rzemieślnicze, a nawet stare, niemieckie narzędzia w stanie (prawie) idealnym. Rzeczy nadgryzione oczywiście zębem czasu, przykurzone, takie, których żaden sklep już nie wyprodukuje.
Co więcej - jestem przekonana, że na bytomską giełdę można wejść pieszo, a wyjechać maluchem złożonym z części kupionych u różnych handlarzy. I z własnoręcznie poskładanym zegarem na fotelu pasażera. Każdy z nas, kto za bajtla słyszał hasło: „szwarc, mydło i powidło" miał przed oczami to, co dzieje się właśnie na targach staroci. Więc tak naprawdę bardzo długo by wymieniać, co można tam dostać - najlepiej przekonać się samemu, na miejscu. Poniżej opisuję kilka najbardziej charakterystycznych targów, na pewno znajdziecie coś, co was zainspiruje!
Przewodnik po targach: 5 miejsc wartych uwagi
Bytom
Prawdziwa Giełda Staroci - atmosfera, piękne widoki i relaksik nie są tu na pierwszym miejscu. Ludzie przyjeżdżają tu z jednym celem: upolować jak najlepsze okazy. To prawdziwy miks: stoiska „wyprzedaży garażowej" osób pozbywających się rzeczy z własnych domów, rzędy kartonów osób skupujących nieużywane przedmioty i specjalistyczne stoiska zawodowych antykwariuszy. W kartonach można znaleźć absolutnie wszystko - rzeczy ze starych mieszkań i piwnic, nawet czyjeś stare albumy rodzinne (eldorado dla scrapbookerów). Obok tego drogie, „prawdziwe antyki" i memorabilia wojenne albo sakralne. Najlepiej nie pytać skąd są. Jest tu drogo, tłoczno i średnio przyjaźnie, ale to właśnie tutaj kupicie od burkliwego sprzedawcy najpiękniejszy wazon w życiu, a chwilę później zagryziecie emocje pieczonym „serem typu górskiego”. Warto.
- Gdzie i kiedy: ul. Frycza-Modrzewskiego 3, pierwszy piątek i sobota każdego miesiąca, godz. 7:00–15:00
- Parking: dziki, na ul. Golfowej, bezpłatny
- Toaleta: na terenie błoni, miejska, bezpłatna
- Jedzenie/dodatkowe atrakcje: budki z oscypkami, kiełbasą, kawą i pieczywem
Pszczyna
Absolutny faworyt! Choć wielkością konkuruje z bytomską giełdą, to na tym podobieństwa się kończą. Atmosfera i widoki są tu zdecydowanie lepsze, ludzie uśmiechnięci i skorzy do rozmowy o historii rzeczy, które sprzedają. Najlepiej zaplanować tu sobie dłuższy pobyt - nie tylko po to, żeby polować na antyki, ale też, żeby po prostu dobrze spędzić czas. Warto zabrać ze sobą znajomych - jest ładnie, przyjaźnie i kolorowo, a po kilku rundach między straganami można razem odpocząć przy kawie w jednej z rynkowych kawiarni i obserwować tłum. Można też od razu wyjść na znawcę! Różnorodność stoisk taka sama jak w Bytomiu, ale aura zdecydowanie przyjaźniejsza. Knajpki dookoła, parking blisko, widoki piękne. Zdecydowanie polecam.
- Gdzie i kiedy: pszczyński rynek, druga niedziela miesiąca, godz. 9:00–18:00
- Parking: przy ul. Chrobrego blisko rynku – bezpłatny w weekendy, kolejny nieco dalej przy zagrodzie dla żubrów – płatny 6zł/h
- Toaleta: w kawiarniach na rynku są toalety
- Jedzenie/dodatkowe atrakcje: kawiarnie na rynku cały rok, lodowisko zimą
Gliwice
Średniej wielkości targ, który zajmuje teren targowiska na ulicy Lipowej. Pół wyprzedaż garażowa, pół pchle targi, są też kartony. Absolutna gratka dla numizmatyków i fanów journalingu! Jest tu sporo sprzedawców z tanimi vintage znaczkami i pocztówkami, a w kartonach można upolować piękne, stare książki idealne do wycinania z nich rycin. Ostatnio kupiłam tam nawet komplet stalówek do kaligrafii. Dla tych z was, którzy lubią coś postawić na biurku są też piękne, szklane przyciski do papieru. Melomani, filmoholicy i designerzy też znajdą tu dużo dla siebie; płyty winylowe, filmy na DVD i dużo metalowych albo miedzianych antyków. Mało zatłoczony, to głównie prawdziwy raj dla papierniczych freaków.
- Gdzie i kiedy: targowisko przy ul. Lipowej, druga i ostatnia niedziela miesiąca, godz. 6:00–12:00
- Parking: bezpłatny, wzdłuż ulicy Lipowej
- Toaleta: brak
- Jedzenie/dodatkowe atrakcje: okazjonalnie na targowisku mogą być otwarte pojedyncze budki z jedzeniem, ale nie jest to norma
Mikołów
Podobny klimat do Pszczyny, ale zdecydowanie bardziej kameralniej. Można tu spokojnie przysiąść przy fontannie i poobserwować ludzi w przerwie od „szperania". Znajdziemy tu dużo winyli i filmów na DVD (bo kolekcje fizyczne wracają do łask), ceramikę, szkło, ubrania i stare zabawki, książki i okazjonalne stoiska z ręcznie malowanymi obrazami i rękodziełem, które dobrze współgrają z antykami. To właśnie tutaj, w kartonach z książkami, natrafiłam na egzemplarz książki o lwowskim radiu dla swojej babci. Takich rzeczy nie ma w żadnej księgarni!
- Gdzie i kiedy: mikołowski rynek, pierwsza niedziela miesiąca, godz. 8:00–14:00
- Parking: miejski, na Placu 750-lecia, bezpłatny
- Toaleta: bezpłatna miejska toaleta przy rynku
- Jedzenie/dodatkowe atrakcje: knajpki przy rynku
Rybnik
Dobry na rozpoczęcie przygody z antykami, pod warunkiem, że ma się do niego blisko. Malutki - to w zasadzie jedna uliczka prowadząca do deptaka, na którym straganów już nie ma. Pół na pół targ staroci i kiermasz rękodzieła: mieszają się tu antyki, biżuteria vintage i nowa, są też stoiska z odnowionymi i przerobionymi przedmiotami, jak na przykład lampy industrialne zrobione ze starych, semaforowych lamp kolejowych. Bardzo eklektycznie i przyjaźnie, po spacerze taką uliczką można na deptaku usiąść w knajpce i nacieszyć się dobrze wydanymi pieniędzmi. A jeśli na widok jakiegoś przedmiotu serce zabiło nam mocniej, ale jednak został na straganie, to nie ma co rozpaczać - prawdopodobnie ten sam sprzedawca będzie w Pszczynie, dzień później! Na stoiskach z antykami zapłacimy tu głównie gotówką, ale stoiska z rękodziełem często mają opcję płatności BLIKiem albo kartą, co odróżnia ten targo-kiermasz od jego antycznych kolegów.
- Gdzie i kiedy: rybnicki deptak (ul. Jana III Sobieskiego i Powstańców Śląskich), druga sobota miesiąca, od godz. 7:00
- Parking: miejski przy ul. Brudnioka, płatny 3,50zł/h, również w weekendy
- Toaleta: w kawiarniach przy rynku
- Jedzenie/dodatkowe atrakcje: targ jest przy rynku, można podejść do kafejek
Praktyczne Porady dla Początkujących, czyli: jak się przygotować, żeby nie żałować?
Przede wszystkim - nie nastawiajmy się, że znajdziemy od razu dokładnie to, czego szukamy. Z mojego doświadczenia wynika, że jest wręcz przeciwnie, co nie oznacza, że zawsze wraca się z pustymi rękami. Często wpadają nam w oczy rzeczy, których się nie spodziewaliśmy, a złapały nas za serce (i portfel) i nie puszczają.
Wpadło nam w ręce coś niesamowitego? Dajmy sobie czas na przemyślenie zakupu. W takich miejscach łatwo stracić głowę - "Przecież zaraz ktoś może kupić to, co przed chwilą odłożyłem…!" Ale warto zadać sobie najpierw te trzy pytania:
- Czy na pewno tego potrzebuję?
- Czy nie jest zepsute?
- Czy będzie dobrze współgrało z tym, co już mam?
I w momencie, kiedy możemy powiedzieć sobie "trzy razy TAK!" podjąć decyzję o kupnie.
Uwaga na różnych sprzedawców - najbardziej charakterystyczne są dla mnie dwa typy;
- pierwszy zna się na swoim fachu, chętnie opowie o historii danego przedmiotu i da nam sporą dawkę wiedzy historycznej w gratisie. Możemy być jednak pewni, że dużo u niego zapłacimy, bo z dużą wiedzą przychodzi też świadomość tego, ile warte są antyki.
- drugi często skupuje rzeczy ze starych mieszkań i zdarza się, że nie wie, co sprzedaje - i właśnie u niego można trafić na prawdziwe, niedocenione skarby. Bardzo często sprzedaje rzeczy w kartonach i zamiast ceny usłyszymy od niego: „A ile by Pan/i za to dała?" Mój PRO tip: warto od razu zacząć się targować i pokazywać widoczne wady przedmiotu (takie jak np. pobrudzenie), żeby zaniżyć cenę.
Przed przyjazdem warto sprawdzić adres, godzinę otwarcia i czas trwania (wszystko można znaleźć w wydarzeniach podpiętych pod artykułem), a także opcje parkingowe.
Wszędzie opłaca się przyjechać jak najwcześniej, jeśli chcemy rzeczywiście coś kupić. Jeśli wystarczy nam spacer i pooglądanie staroci, można przyjechać później - ok. 10:00 zaczyna się największy ruch.
Co warto zabrać na targi, jeśli jedzie się pierwszy raz i chce się "tylko pooglądać"?
- drobną gotówkę na wszelki wypadek,
- telefon do robienia zdjęć,
- siebie.
I tyle! Na początek w zupełności wystarczy, żeby nacieszyć się atmosferą i mieć o czym później opowiadać znajomym. Bo możesz być pewny,
Jeśli chcemy jednak być prawdziwymi Poszukiwaczami Skarbów Vintage to lista jest troszkę dłuższa, ale prosta do przygotowania:
- drobna gotówka - sprzedawcy praktycznie nie przyjmują kart ani BLIKów i często nie mają jak wydać reszty z większego banknotu.
- wygodna, pojemna torba - do przetransportowania zdobytych skarbów.
- ochrona rąk - chusteczki, środek do dezynfekcji, rękawiczki jednorazowe, jeśli chcemy dotykać różnych rzeczy. Pamiętajmy, że to przedmioty stojące na wolnym powietrzu, często bez zadaszenia, więc mogą być brudne albo zakurzone.
- stare gazety albo worki - jeśli kupimy coś brudnego albo kruchego, trzeba to będzie bezpiecznie przetransportować. (PRO tip: świetnie sprawdzają się podkłady dentystyczne, których używa wielu sprzedawców!)
- magnes - żeby sprawdzić, czy metal jest rzeczywiście szlachetny. Złoto, srebro, miedź i cyna nie magnesują się - przyłożony magnes od nich odpadnie.
Czasami od natłoku rzeczy można dostać oczopląsu, warto robić sobie przerwy! Szczególnie w Pszczynie i Bytomiu przerwa na jedzenie jest konieczna.
I ostatnia rzecz: nie udało się czegoś kupić, a teraz został tylko żal? Nic straconego! Sprzedawcy bardzo często przyjeżdżają na wszystkie okoliczne targi, jest duże prawdopodobieństwo, że tego samego człowieka zobaczymy na kolejnym targu za tydzień, dwa miasta dalej.
I żyli długo i zbierali starocie
Jeśli nie byliście jeszcze na żadnym ze śląskich pchlich targów, to teraz jest na to idealny czas! Mam nadzieję, że was zachęciłam i pokazałam, że nie trzeba być Kolekcjonerem, żeby czerpać z nich przyjemność. Jeśli byliście, to podejrzewam, że się spotkamy. Na takie targi nie da się pojechać raz... A żeby było wam łatwiej odnaleźć się wśród tych wszystkich wydarzeń i terminów, to linki do nich znajdziecie na esil.pl!
FAQ
Kiedy odbywają się targi staroci na Śląsku?
Wiele śląskich targów staroci jest sezonowych, od wiosny do jesieni, raczej w weekendy. Odbywają się regularnie co miesiąc. Konkretne daty znajdziesz w sekcji wydarzeń esil.pl pod filtrem „sezonowe” i „targi”.
Czy na targach staroci można się targować?
Ba! Nie tylko można, niektórzy wręcz tego oczekują! Targowanie się jest częścią kultury pchlich targów. Najlepiej zacząć od uprzejmego pytania „czy jest możliwość negocjacji?” i nie schodzić poniżej połowy ceny przy pierwszej próbie. Sprzedawcy są zwykle otwarci, a już szczególnie pod koniec dnia.
Ile kosztuje wejście na targ staroci na Śląsku?
Śląskie targi staroci mają raczej bezpłatny wstęp dla kupujących. Opłaty pobierane są od wystawców za stoisko. Trzeba jednak przygotować się na opłaty parkingowe, jeśli chcemy zaparkować blisko targów, które najczęściej są w centrum miast.
Co można znaleźć na śląskich targach staroci?
Całą masę rzeczy! Ceramikę, szkło z PRLu, stare mapy i pocztówki, lampy, meble z poprzednich dekad, biżuterię, broszki, stare książki, płyty winylowe, niemieckie narzędzia, industrialne gadżety i rzeczy których nie znajdziesz nigdzie indziej.
Czy targi staroci są dla każdego, czy tylko dla kolekcjonerów?
Zdecydowanie dla każdego. Coraz więcej osób przychodzi bez konkretnego celu, żeby po prostu pospacerować, pooglądać, porozmawiać ze sprzedawcami i może trafić na coś nieoczekiwanego. To często bardziej „wydarzenie społeczne” niż zakupy. Kolekcjonerem za to można zostać po targach!
Czy na targ staroci lepiej przyjść rano czy po południu?
Zdecydowanie rano - targi są wtedy mniej zatłoczone, można na spokojnie pooglądać antyki i zostaje nam dużo czasu na spacerowanie. Przyjście tuż po otwarciu daje też największy wybór. Po południu można utargować niższą cenę, ale wybór będzie oczywiście mniejszy.
Czy na targach staroci można płacić kartą?
Praktycznie nie jest to możliwe - sprzedawcy przyjmują w zdecydowanej większości gotówkę. Warto też zabrać ze sobą drobne, bo sprzedawcy nie zawsze mają możliwość wydania reszty.


























